Więcej linków czy więcej domen linkujących — co rzeczywiście porównywać?
Redakcja 18 października, 2026Marketing i reklama ArticleWiększa liczba linków nie oznacza automatycznie silniejszego profilu linkowania. Serwis z 800 odnośnikami pochodzącymi z 20 domen może mieć mniej zróżnicowany profil niż konkurent ze 150 linkami z 90 domen. Jeżeli celem analizy jest sprawdzenie różnorodności źródeł, najpierw należy porównać liczbę domen linkujących, a dopiero później liczbę backlinków. Nie oznacza to jednak, że każdy link z nowej domeny jest lepszy od kolejnego odnośnika z już znanego serwisu.
Różnica ma szczególne znaczenie przy zamawianiu artykułów sponsorowanych, analizowaniu konkurencji i rozliczaniu agencji SEO. Bez rozdzielenia podstawowych wskaźników łatwo zapłacić za kilkadziesiąt linków, które w rzeczywistości pochodzą z kilku powtarzających się źródeł. Problemem nie jest samo powtórzenie domeny, lecz brak wiedzy, co dokładnie zostało kupione i jaki cel ma realizować publikacja.
Czym różni się liczba odnośników od liczby domen?
Backlink to odnośnik umieszczony na zewnętrznej stronie internetowej, prowadzący do analizowanego serwisu lub konkretnego adresu URL. Domena linkująca to domena, z której pochodzi co najmniej jeden taki odnośnik. Natomiast publikacja oznacza zamieszczony materiał, np. artykuł sponsorowany, wpis ekspercki czy informację prasową. Są to trzy różne jednostki, których nie należy używać zamiennie.
Przykładowo firma sprzedająca wyposażenie warsztatowe zamawia pięć artykułów na jednym portalu motoryzacyjnym. Każdy materiał zawiera jeden link do innej kategorii sklepu. Rezultat to pięć publikacji, pięć backlinków i jedna domena linkująca. Jeśli dodatkowo portal umieści link do sklepu w stopce widocznej na 300 podstronach, narzędzie analizujące linki może wykazać setki kolejnych odnośników, mimo że nie pojawiło się żadne nowe źródło domenowe.
Takie linkowanie powtarzane na wielu podstronach określa się jako sitewide. Występuje najczęściej w stopkach, panelach bocznych i elementach szablonu strony. Duża liczba linków sitewide nie oznacza setek niezależnych rekomendacji. Zazwyczaj wynika z konstrukcji witryny, a nie z osobnych decyzji redakcyjnych.
Osobną kwestią są subdomeny. Adresy blog.przyklad.pl oraz sklep.przyklad.pl wskazują różne subdomeny tej samej domeny głównej przyklad.pl. Google Search Console grupuje takie źródła na poziomie domeny głównej. Inne narzędzia i raporty mogą udostępniać bardziej szczegółowy podział. Dlatego przy porównywaniu danych trzeba ustalić, czy analizowane są domeny główne, czy konkretne hosty.
Kiedy kolejne odnośniki z tej samej domeny mają sens? Gdy realizują odrębne zadanie. Drugi artykuł na rozpoznawalnym portalu branżowym może kierować użytkowników do innej usługi, odpowiadać na inne pytania i generować dodatkowy ruch z odesłań. Nie zwiększy liczby unikalnych domen linkujących, ale może mieć samodzielną wartość marketingową.
Inaczej wygląda sytuacja, kiedy dziesięć niemal identycznych wpisów trafia na jeden mało aktywny serwis wyłącznie w celu zwiększenia licznika backlinków. Wtedy kupowana jest przede wszystkim liczba publikacji, nie różnorodność źródeł. Jeśli celem jest pozyskanie nowych domen, taki wydatek trudno uzasadnić.
Jak odczytywać dane bez mylących uproszczeń?
W raportach Ahrefs Site Explorer i Semrush Backlink Analytics można analizować zarówno backlinki, jak i domeny odsyłające. Największy błąd pojawia się wtedy, gdy porównuje się wyłącznie pierwszy wskaźnik i na tej podstawie ocenia przewagę konkurenta.
Rozważmy hipotetyczne zestawienie dwóch sklepów działających w tej samej branży:
| Wskaźnik | Sklep A | Sklep B |
|---|---|---|
| Liczba backlinków | 620 | 135 |
| Unikalne domeny linkujące | 37 | 75 |
| Linki z jednej domeny | 480 | 8 |
| Linki z elementów sitewide | 570 | 15 |
W przypadku sklepu A aż 480 odnośników pochodzi z jednej domeny, a kolejnych 90 z drugiej. Pozostałe 50 linków rozkłada się na 35 domen. Wysoki wynik sumaryczny jest zatem w dużym stopniu konsekwencją powielania odnośników.
Sklep B ma znacznie mniej backlinków, ale ponad dwukrotnie więcej unikalnych domen. Pod względem różnorodności domen wypada lepiej, chociaż z tych liczb nie wynika jeszcze, która witryna osiągnie wyższe pozycje w Google.
Tutaj pojawia się drugi problem: różnorodność domen nie jest tym samym co niezależność właścicielska źródeł. Siedemdziesiąt pięć różnych domen może należeć do kilkunastu wydawców, a nawet do jednej sieci serwisów. Wskaźnik referring domains tego nie wyjaśnia.
Przy dokładniejszej analizie trzeba sprawdzić:
- Tematykę źródeł – czy strona rzeczywiście porusza zagadnienia związane z działalnością linkowanego serwisu.
- Ruch i widoczność organiczną – czy portal ma widoczne treści oraz czy jego ruch nie opiera się wyłącznie na kilku przypadkowych zapytaniach.
- Lokalizację linku – czy znajduje się w merytorycznej treści, czy w automatycznie powielanym elemencie szablonu.
- Powiązania między domenami – wspólnego wydawcę, identyczne treści, stopki, regulaminy, sposób publikowania i wzajemne linkowanie. Sam wspólny adres IP nie dowodzi jednak wspólnej własności.
- Atrybuty linków – m.in.
nofollow,sponsoredoraz brak tych oznaczeń. Nie należy traktować wszystkich odnośników jako równoważnych sygnałów SEO. - Strony docelowe – czy linki prowadzą do strony głównej, czy wspierają również konkretne kategorie, produkty lub poradniki.
Trzeba też rozróżnić cel pomiaru. Ahrefs i Semrush korzystają z własnych baz linków, dlatego ich wyniki nie muszą być identyczne. Z kolei raport „Linki” w Google Search Console prezentuje próbkę wykrytych odnośników, scala duplikaty i ogranicza tabele do 1000 wierszy. Nie stanowi więc pełnego rejestru wszystkich backlinków.
Do obserwowania trendu należy konsekwentnie używać tego samego narzędzia, zakresu analizy i sposobu filtrowania. Porównanie liczby wszystkich historycznie wykrytych linków jednego serwisu z aktualnie aktywnymi linkami drugiego prowadzi do fałszywych wniosków.
Nie istnieje również uniwersalna, prawidłowa proporcja backlinków do domen linkujących. Portal informacyjny naturalnie może uzyskiwać wielokrotne odnośniki od tych samych wydawców. Mały sklep specjalistyczny może mieć znacznie bardziej rozproszony profil. Liczy się pochodzenie, kontekst i funkcja linków, a nie osiągnięcie z góry wyznaczonego stosunku liczbowego.
Osobno należy traktować płatne publikacje. Google wymaga odpowiedniego oznaczania linków reklamowych, preferując rel="sponsored" i dopuszczając rel="nofollow". Kupowanie linków przekazujących sygnały rankingowe w celu manipulowania pozycjami narusza zasady wyszukiwarki. Nawet wysoka liczba domen nie eliminuje tego ryzyka.
Jak kontrolować źródła kolejnych zamówień?
Największy chaos pojawia się nie podczas pierwszej kampanii, lecz po kilku miesiącach współpracy z różnymi wydawcami i agencjami. Jedna firma zamawia 20 publikacji, kolejna dostarcza pakiet 30 linków, a po kwartale okazuje się, że część domen występuje w obu zestawieniach. Wszystkie zamówienia zostały wykonane, ale rzeczywisty przyrost nowych domen jest mniejszy od planowanego.
Rozwiązaniem jest własna ewidencja publikacji i źródeł linkowania, prowadzona niezależnie od raportów wykonawców. Wystarczy arkusz Google Sheets lub Excel, pod warunkiem że zawiera dane umożliwiające wykrywanie powtórzeń.
Minimalny zakres ewidencji powinien obejmować:
- Domenę główną i pełną nazwę hosta – pozwala rozróżnić domeny od subdomen.
- Dokładny URL opublikowanego artykułu – potwierdza, gdzie wykonano zamówienie.
- Docelowy adres URL i anchor text – pokazuje, która podstrona jest linkowana i w jaki sposób.
- Atrybut linku – umożliwia sprawdzenie zgodności publikacji z zamówieniem i zasadami wyszukiwarki.
- Datę publikacji i termin utrzymania – ułatwia kontrolę wygasających usług.
- Wydawcę, dostawcę i koszt brutto – pozwala analizować powtórzenia oraz koszty pozyskania nowych źródeł.
- Status realizacji – np. planowana, opublikowana, aktywna, usunięta lub wymagająca sprawdzenia.
Przed zakupem kolejnego pakietu należy zestawić proponowane domeny z rejestrem. W arkuszu można wykorzystać funkcję COUNTIF, aby policzyć wcześniejsze wystąpienia danej domeny, lub COUNTIFS, jeżeli porównanie ma uwzględniać również konkretny adres docelowy czy status zamówienia.
Najpierw trzeba jednak ujednolicić nazwy źródeł. Adresy z http, https i prefiksem www nie powinny tworzyć trzech różnych rekordów domenowych. Subdomeny warto zachować w osobnej kolumnie, a przy grupowaniu posługiwać się właściwą domeną rejestrowalną, np. przyklad.com.pl, zamiast automatycznie łączyć dwa ostatnie człony adresu.
Przykład praktyczny: sklep budowlany zamierza kupić pakiet 20 artykułów za 1200 zł brutto. Porównanie listy lokalizacji z archiwum pokazuje, że osiem proponowanych domen wykorzystano już wcześniej. Jeśli celem kampanii jest poszerzenie liczby źródeł, należy poprosić o ich zamianę przed zatwierdzeniem zamówienia. W przeciwnym razie koszt pozyskania nowej domeny będzie wyższy, niż sugeruje cena pojedynczej publikacji.
Nie oznacza to konieczności automatycznego odrzucania wszystkich powtórzeń. Ponowna publikacja na wartościowym portalu branżowym ma sens, jeśli dotyczy innego zagadnienia, kieruje do innej podstrony i może dotrzeć do właściwej grupy odbiorców. Natomiast kolejne zamówienie na przypadkowym portalu bez widoczności i tematycznego związku z działalnością firmy powinno otrzymać niski priorytet, niezależnie od atrakcyjnej ceny.
Przy planowaniu zakupów znaczenie mają również warunki utrzymania artykułów. Publikacja kosztująca 50 zł na 12 miesięcy nie jest ofertą identyczną z publikacją za 70 zł utrzymywaną przez minimum 36 miesięcy. Trzeba sprawdzić możliwość przedłużenia, zmiany atrybutu linku, usunięcia wpisu oraz zasady raportowania. Deklaracja bezterminowego utrzymania nie zastępuje okresowej kontroli dostępności strony.
W pierwszej kolejności należy więc usunąć duplikaty domen z planowanych zamówień, a następnie zweryfikować jakość nowych lokalizacji. Dopiero później warto optymalizować liczbę publikacji i koszt jednostkowy. Taka kolejność zapobiega kupowaniu dodatkowych odnośników wyłącznie po to, by podnieść licznik w narzędziu SEO.
Jedną z ofert ułatwiających taką kontrolę jest CMSPACE (cmspace.pl). Wydawca umożliwia wybór konkretnych domen i lokalizacji jeszcze przed zamówieniem, a po realizacji dostarcza bezpośrednie adresy opublikowanych artykułów. W przedstawionym cenniku pojedyncza publikacja na portalu wielotematycznym kosztuje od 30 zł brutto bez przygotowania tekstu lub 55 zł brutto z tekstem. Publikacje tematyczne zaczynają się od 50 zł brutto bez tekstu. Dla serwisów tematycznych i premium deklarowany jest minimum 36-miesięczny okres utrzymania, z określonymi zasadami przedłużenia. Możliwość wcześniejszego wyboru domen i otrzymania URL-i realizacji ułatwia porównywanie nowych zakupów z dotychczasową ewidencją. Nie zwalnia jednak z oceny tematyki, niezależności źródeł i poprawnego oznaczania linków sponsorowanych.
FAQ
Czy sto linków oznacza sto domen?
Nie. Sto backlinków może pochodzić z jednej domeny, dziesięciu albo stu. Liczbę unikalnych domen trzeba sprawdzić osobno w raporcie domen odsyłających.
Czy kolejna publikacja na tej samej stronie jest zbędna?
Nie, jeśli dotyczy innego tematu, trafia do właściwych odbiorców lub prowadzi do innej istotnej podstrony. Nie zwiększy jednak liczby unikalnych domen linkujących.
Czy subdomeny liczą się osobno?
Zależy od narzędzia i przyjętej metody grupowania. Google Search Console łączy subdomeny pod domeną główną. W ewidencji najlepiej zapisywać osobno domenę rejestrowalną i pełny host.
Jak uniknąć dublowania pakietów?
Przed zakupem należy uzyskać listę proponowanych domen, porównać ją z archiwum wcześniejszych publikacji i oznaczyć powtórzenia. Po realizacji trzeba dopisać dokładne adresy artykułów, daty, koszty i okresy utrzymania. Bez listy lokalizacji nie należy zakładać, że kolejny pakiet zapewni nowe domeny.
You may also like
Najnowsze artykuły
- Skąd sprzedawca wie, ile zamówić choinek o różnych wysokościach?
- Więcej linków czy więcej domen linkujących — co rzeczywiście porównywać?
- AirTag w zagubionej walizce: jak działa Share Item Location i kiedy liniom lotniczym można udostępnić położenie bagażu?
- Wiele domen jednego wydawcy: co daje zróżnicowanie portali, a czego nie gwarantuje?
- Nośność antresoli magazynowej – od czego zależy i co trzeba policzyć?
Kategorie artykułów
- Biznes i finanse
- Budownictwo i architektura
- Dom i ogród
- Dzieci i rodzina
- Edukacja i nauka
- Elektronika i Internet
- Fauna i flora
- Film i fotografia
- Inne
- Kulinaria
- Marketing i reklama
- Medycyna i zdrowie
- Moda i uroda
- Motoryzacja i transport
- Nieruchomości
- Prawo
- Ślub, wesele, uroczystości
- Sport i rekreacja
- Technologia
- Turystyka i wypoczynek

Dodaj komentarz